Ahr

Region nad rzeką Ahr, o powierzchni winnic wynoszących 529 hektarów, należy do najmniejszych regionów winiarskich Niemiec. W  winnicach położonych wzdłuż rzeki o długości niespełna 90 kilometrów dominują odmiany czerwone. Przede wszystkim spätburgunder (pinot noir), dornferlder i portugieser. Białych win robi się tu znacznie mniej.

 

Już Rzymianie doceniali zalety tego dzikiego, a jednocześnie romantycznego dopływu Renu sadząc tu pierwsze krzewy winorośli.

 

Oprócz króla odmian czerwonych, spätburgundera, do regionalnych specjałów zalicza się także i frühburgunder – ceniony za wysoką jakość, ale niezwykle trudny w uprawie.

https://www.deutscheweine.de/

Dlaczego w wysuniętym najdalej na północ księstwie burgunda efekty uprawy są tak znakomite? Otóż cuda czynią ciepły mikroklimat i budowa geologiczna gór, na których znajdują się siedliska. W dolnej części doliny bazalt, w górnej łupek – to idealne magazyny energii. Jeśli dodamy do tego ostre cięcie winorośli, to mamy gwarancję produktu na światowym poziomie. Drogiego, ale wartego swojej ceny.

 

Nie można zapominać również o tym, że w wielu przypadkach  wytworzenie najlepszych jakościowo win regionu okupione jest wielkim wysiłkiem. Podczas prac pielęgnacyjnych w winnicy czy w trakcie zbiorów winiarze często muszą wspinać się po stromych zboczach i przedzierać przez wąskie szczeliny skalne, aby dotrzeć do nielicznych krzewów winnych. Nie jest wprawdzie tak stromo i groźnie jak nad Mozelą (np. w Calmont, gdzie zdarzają się nawet śmiertelne  wypadki), ale na łupkowych stokach nawet na niewielkim pochyleniu trudno utrzymać równowagę.

 

Nagrodą za uciążliwą pracę jest wysoka jakość wina, i uznanie międzynarodowe. W Dernau u Kreuzberga Amerykanie czy Australijczycy próbujący spätburgundera to nic zaskakującego.

 

À propos Amerykanów… Jeden z najbardziej prestiżowych magazynów winiarskich na świecie „Wine Spectactor” tak pisze o pinot noir z tego regionu: „Niemcy są nową granicą, jeśli chodzi o nieskazitelny pinot noir (znany również jako spätburgunder).

 

Niemieccy producenci pracowali niestrudzenie w ostatnich dekadach, aby uwolnić potencjał swojego terroir. Wielu wspaniałych producentów stworzyło ekscytujące wina, z których najlepsze oddają charakter miejsca w połączeniu z klasycznym <<świeżym, ale ziemistym>> profilem czerwonych owoców, który sprawia, że wina te są magiczne w połączeniu z lżejszymi, wytrawnymi daniami”. (Źródło: www.winespectator.com/articles/summer-red-wines)

 

Pisząc o tych kilkuset hektarach położonych w Nadrenii Palatynacie niedaleko Bonn i o ponad 50 tysiącach mieszkańców  doliny nie sposób nie wspomnieć o dramatycznej w skutkach powodzi, jaka nawiedziła ten region kilka lat temu, kiedy w nocy z 14 na 15 lipca 2021 roku zginęły 134 osoby.

 

Gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy z żoną i przyjaciółmi Dernau w 2017 roku byliśmy zawiedzeni, że Ahr jest tak mało spektakularny. „To przecież rzeczka, a właściwie strumyczek” – żartowaliśmy  stojąc na moście nieopodal siedziby spółdzielni winiarskiej Dagernova. I gdy kilka lat później zobaczyłem dramatyczne obrazy z Dernau właśnie, na których widać było płynące przez dolinę niczym tratwy całe domy porwane przez rzekę, nie mogłem uwierzyć. Strumyk Ahr przypominał Amazonkę. 200-litrowe dębowe beczki z winem wściekle rwąca rzeka niosła niczym zapałki.

 

Odbudowa tych terenów potrwa lata. Na szczęście Klasztor Marientahl w maleńkiej dolinie o tej samej nazwie przetrwał tę straszną katastrofę i nadal serwuje wspaniałe klasyczne Flammkuchen. Dla tego ostatniego oraz Spätburgunderów warto nad Ahr przybyć i powrócić.

error: Treść jest chroniona !!