To jeden z trzech regionów uprawy winorośli przyklejonych do głównego biegu Renu. Stukilometrowa dolina pomiędzy Bingen i Bonn. Najmniejszy z reńskich obszarów (tylko nieco ponad 400 hektarów i 110 pojedynczych siedlisk). Mittelrhein, czyli Środkowa Nadrenia.
Dzięki Loreley Mittelrhein jest niewątpliwie atrakcją turystyczna znaną w całej Europie, nie tylko przez tych, którzy kochają wino.
Czyż zdradzona przez kochanka kobieta, zamieniona w syrenę po tym. jak rzuciła się z rozpaczy do rzeki, może nie wzbudzać emocji? Tym bardziej że wybrała sobie atrakcyjne miejsce na dokonanie zemsty – 120-metrową skałę, dzięki której może stosować wiele zwodniczych sztuczek, prawie zaklęć prowadzących żeglujących tam mężczyzn do obłędu. Według poematu Heinriha Heinego, który jest znany jako „Die Loreley”, syrena siedzącą na klifie czesze swoje złote włosy i śpiewa. Jej porywająca pieśń uwodzi żeglarzy, którzy, zagubieni w jej czarze, rozbijają swoje łodzie o skały, ponosząc śmierć.
Wielu chce zobaczyć to niezwykłe miejsce na własne oczy. Dlatego z dużym prawdopodobieństwem nie będziecie sami w okolicach Sankt Goarshausen, chcąc podziwiać ten imponujący widok i chłonąć tę romantyczną historię.
Jednak jako region winiarski pozostaje w cieniu dwóch bardziej znanych sąsiadów, Rheingau i Mozeli. Winorośle rieslinga, nawet między Bacharach i Boppard, rosną na glebach łupkowych, a strome zbocza Środkowego Renu z łatwością dorównują tym nad Mozelą pod względem dramatyzmu. Stylistycznie riesling środkowego Renu ma wyjątkowy profil – jest bardziej surowy i wyrazisty niż Rheingau, ale jednocześnie bardziej kwiatowy i owocowy niż ten znad Mozeli. Pod jednym względem jest jednak podobny do obu swoich sąsiadów: owocowe i słodkie wina mają znakomity potencjał starzenia.
Wzdłuż odcinka Renu zwanego Bopparder Hamm położona jest największa winnica regionu Mittelrhein o długości pięciu kilometrów. Można tu co roku pod koniec kwietnia podczas wiosennego święta wina rozkoszować się nowym rocznikiem wina w pięknych okolicznościach przyrody.
Wprawdzie prestiżowy amerykański magazyn „Wine Spectator” zachwycał się rieslingiem od Toni Josta (Trockenbeerenauslese Mittelrhein Bacharacher Hahn 2001): „elegancki, prezentujący czyste nuty kremu cytrynowego, miodu i brzoskwini na delikatnej strukturze. (Wino) Bardzo zrównoważone i dopracowane, z cudownie orzeźwiającym finiszem”, który dwadzieścia lat temu kosztował w USA ponad 200 dolarów za 375 ml, ale gwarantuję wam, że będąc w okolicy, dostaniecie znakomite rieslingi w bardziej przystępnych cenach. Niekiedy zaskakująco niskich.
